piątek, 1 października 2010

smutno mi

Dzisiaj jest mi smutno, ponieważ moja koleżanka A. z pracy była wczoraj ostatni dzień w biurze. Ja pacuję z małym biurze (to jest oddział regionalny sporej międzynarodowej korporacji) i w tym samym biurze funkcjonują 2 siostrzane firmy, w sumie 4 osoby. A. pracowała w tej drugiej firmie i niestety musiała odejść - to znaczy wywalili ją z roboty mówiąc wprost. Pracowałyśmy razem ponad 2 lata, niby nie dużo, ale bardzo się zżyłyśmy, a teraz znów zostałam sama z facetami :-(( W przyszłą środę przychodzi do naszej spółki nowy kolega, ale facet, to nie to samo. Z kim ja będę gadać o ciuchach i kosmetykach, z kim będę wychodzic na lunch i z kim będę odprawiać poranny rytuał picia kawy? Poza tym mieszkamy z A. po przeciewnych stronach ulicy i od czasu do czasu razem jeździłyśmy do lub z pracy.
Strasznie mi smutno, a poza tym szkoda mi jej, bo ją wywalili. Najpierw zmienili jej stanowisko na takie, na którym nigdy nie chciala pracować - sprzedawca czy jak kto woli doradca klienta, a żeby zostać na stanowisku, które miała wcześniej musiałaby się przenieść z Poznania do Warszawy - oczywiście za tę sama kasę. Jak się można domyślić, nie była to najlepsza oferta, więc z niej nie skorzystała. Wyników sprzedażowych nie miała i trudno się dziwić, skoro ktoś źle się czuje na danym stanowisku, to nie można oczekiwać, że się będzie angażował. No to się jej pozbyli. Taki lajf, jak mawiają w Warszawie. Ale dziewczyna została bez pracy.
A ja sama jak palec zostałam :-(
Trochę dramatyzuję, ale smutno mi jest.

środa, 22 września 2010

bez tytułu cd

Ludzie, ja jestem kompletnie zielona w tych sprawach. Owszem, używam komputera, piszę maile, serfuję w necie itd, itp, nawet zdarzało mi się zrobić zakupy przez internet, ale pewnych rzeczy zupełnie nie łapię. To znaczy, nie jestem ograniczona, tylko mam jakąś naturalną barierę przed tymi wszystkimi nowościami :-)) Celowo bojkotuję facebooka, nie mam pojęcia co to jest twitter itp. Po prostu dla mnie pewne rzeczy mogą nie istnieć. I tak jest też teraz - chciałam zarejestrować się, żeby móc wpisywać komentarze na blogu moich znajomych, żeby wiedzieli, że to ja, a nie jakiś anonim i oto wyszedł mi z tego blog :-)) Trochę się udało, bo przy moich komentarzach pojawia się moje zdjęcie i imię.
Przy okazji czytania bloga znajomych znów naszły mnie przemyślenia o literackim powołaniu :-) Człowiek sobie tak myśli któregoś dnia, że przecież na pewno sam też mógłby napisać książkę, opowiadanie, esej czy choćby felieton do gazety. Ale kto chciałby to czytać? Odrzucasz więc pomysł o pisaniu. A tutaj pojawia się okazja, żeby trochę anonimowo i bez robienia sobie wielkiej nadziei o karierze pisarskiej, podzielić się z innymi swoimi przemyśleniami, sposobami na ogarnięcie naszego świata i rzeczywistości wokół. I tak sobie myślę, że przez moją niewiedzę, wydarzyło się coś, co będzie mi sprawiać przyjemność, czyli bazgranie o tym i o owym. Pewnie nie będę robić tego zbyt często, ale zawsze. A może kogoś zainteresują moje dywagacje i głupotki?
Tak więc bez wielkiej pompy zaczynam pisanie lub raczej pisanki od czasu do czasu.
Pozdrawiam
Aga

bez tytułu :-)

Hm... Ja wcale nie chcę bloga, ale skoro już jest, to może kiedyś zacznę pisać. Zobaczę